No i finał Eurowizji wygrali Finowie.. Moim skromnym zdaniem, chociaż do metalu to im daleko ale ze swoim wizerunkiem i swoją
(SWOJą właśnie) muzyką
odcinali sie wyraĹşnie na tle britneyopodobnych pussycatdolls o Ich Troje już nie wspominają
c. I dobrze. Z tym Warcraftopodobnym designem trochę może i przesadzili :) ale skoro wzorują
się na Kiss (a tak podobno twierdzą
) to można wybaczyć lekką
przesadę. Nie wiem ile w tym marketingu a ile inwencji samej kapeli ale mimo wszystko prezentują
się dobrze jak na ten festiwal, pośród innych wykonawców “muzyki użytkowej”.
Konkurs Eurowizji miał chyba w pierwotnym założeniu prezentowac muzykę, kulturę i naleciałości historyczno-społeczne danego kraju uczestnika (ale akademicki ton). A to co ostatnimi czasy było na Eurowizji widać to nic innego jak serwowanie widzowi papki na jedną
amerykańską
nutę, większość wykonawców śpiewa po angielsku(z akcentem rodzimym), o miłości i najlepiej jak są
wywijają
cy tancerze. Finowie poszli chyba w dobrym kierunku wystawiają
c swoją
kapelę czerpią
cą
(z tego co wiem i widzę) ze skandynawskich wierzeń i legend, bo zdaje sie wszelkie orki, ogry, duchy i symfoniczny black metal ze skandynawii właśnie pochodzi :).
Ciekawe czy Finowie pójdą
za ciosem i w przyszłym finale zafundują
mroczną
oprawę z mnóstwem dymu a jako gwiazda zagra Slipknot.. A Polska i tak pewnie wyśle Michała Wiśniewskiego tyle że tym razem w czarnym płaszczu i z tekstem w stylu “łańcuchy, pierścienie to jest moje cierpienie”.

Very Very nice information here… Thanks