
Był sobie Fleja. Pewnego razu wpadł na pomysł i otworzył w małym miasteczku sklepik. W sklepiku, który także słuzył za miejsce spotkań z ludźmi, sprzedawał literature, rajstopy i prowadził usługi kopiowania za pomoca kserokopiarki. Po jakimś czasie Fleja zaczął robic zdjęcia, na początku uwieczniał swoim fototelefonem bywalców sklepiku, których to fotografie po oprawieniu w gustowne ramki zawieszał na drewnianej ścianie tuz obok ksera. Po jakims czasie, gdy w zyciu Fleji zagościł Świetlisty Passat w kolorze szafirowym nasz bohater zaczał odbywac podróże. A żeby podróżowaniu nadać kierunek wyszukiwał na mapie miejsca, gdzie przed laty zamieszkiwały znamienite rody szlacheckie lub biedniejszi zasciankowi magnaci a gdzie do dzisiejszych dni pozostały ich rodowe dwory, zamki i folwarki. Z każdej podrózy Fleja wracał biedniejszy o klikanaście złotych wydanych na paliwo, ale za to z pokaźną kolekcją zdjęć, które z czasem zamiast śmiesznym telefonem zaczął robić porządnym aparatem marki Canon.. co więcej czasami nawet używał statywu. W swoich poszukiwaniach historycznych budowli Fleja zaawansował się do tego stopnia, że nie zawahał się przed benedyktyńskim wręcz zadaniem sfotografowania kilkuset stron ksiązki-przewodnika traktujacego o zabytkach architektury i to pod srogim okiem sprzedawcy. Swój zbiór, który bez kozery można nazwać największym zbiorem fotografii wielkopolskich dworków okreslił mianem Tajemnic Wsi Polskiej. I własnie o tym jest strona Sklepu u Fleji.
Wo !
Ale to Fred wymyślił “TWP”. Jechaliśmy już o zmroku chyba w kierunku Chwalibogowa kiedy wybuchł śmiechem i powiedział “Kurwa co za tajemnice wsi polskiej bźźźźź”.